Rozwój duchowy to nie wszystko

Rozwój duchowy to nie wszystko

Przeglądając Internet lub spotykając się z innymi ezoterykami, często możemy dojść do wniosku, że cokolwiek oni brali, to powinni brać pół. Zachłanny człowiek łyka idee i cudze myśli niczym głodny pelikan ryby, lecz ani to zdrowe, ani przyjemne dla otoczenia. Przyjrzyjmy się sobie, czy aby nie odlecieliśmy w kosmiczną nirwanę i czy nie unikamy życia na Ziemi.

W końcu ezoteryka, to styl życia

Znacie ten typ ludzi, co na każdy problem stwierdzą „taka karma”, a ich jedyną aktywnośś fizyczną stanowi pokładanie się do medytacji w ulubionej pozycji każdego początkującego jogina (Śavasanie - pozycji trupa)? Najczęściej są obwieszeni kamykami i symbolami niczym świąteczna choinka oraz mają natchnione spojrzenie, wręcz typowe dla napalonego na dobrą karmę mnicha.

W rozmowie sypią cytatami z Buddy i Osho, a na każdy problem rozkładają karty. Rozrywkowo przewidują koniec świata, wejście w 5ty wymiar lub przybycie kosmitów. Ze sztuki kochają mandale i fraktale oraz połączenia fraktali i mandali. Ostatecznie ich największa aktywność, to przeszukiwanie internetu, w poszukiwaniu kolejnych kąsków informacji na interesujące tematy.

Lubię to podejście. Jest barwne, odmienne od życia codziennego, lecz powątpiewam, czy dobrze jest wiązać z nim całe życie. Ezoteryka, która teoretycznie jest dla ludzi tylko dziedziną (a więc jednym z wielu tematów do odkrycia i przerobienia), staje się dla nich jedynym stylem i sposobem na życie. Niekiedy tak bardzo, że gdyby ją odjąć od człowieka, to zostałby same ubrania – a no tak, one też przesiąknęły ezoteryką…

rozwój duchowy to nie wszystko

Monotematyczność do bólu, czy ból z powodu monotematyczność?

Nie muszę chyba mówić, jak źle to działa na człowieka? Człowiek jako istota o wielu możliwościach, nie powinien odginać się tylko do jednego tematu, a korzystać z całej krasy, którą daje życie. W ezoteryce niestety powszechny jest błąd zamienienia każdego czasu wolnego w ezoteryczne życie. Niestety najczęściej bez hamulców, ale za to z gazem do oporu.

Wyobrażacie sobie ezoteryczne życie kryminalne? Tam klątwa, tutaj nasłana larwa czy inny pasożyt, a tuż obok wściekły sąsiad zanieczyszcza nam ściany przekleństwami. Wielkie wojny ezoteryczne, bo przecież grupy na Fb potrzebują ludzi i ich aktywności, aby przetrwać i mieć głos decydujący w tej wielkiej fantazyjnej wizji świata. Powstały chaos jest niezauważalny, póki się nim człowiek nie zmęczy. A stanie się tak tylko wtedy, gdy za dużo energii zejdzie z niego w krótkim czasie.

Apeluję o wyluzowanie i niepoddawanie się nieogarniętemu pędowi, ku wielkiemu zeru. Na końcu nie czeka nas nic innego, jak tylko koniec drogi i przygotowanie do następnej. Świat, który nas otacza, to ten świat, na który przyszliśmy, aby doświadczyć życia w jego wspaniałej istocie. Nie trzeba latać wysoko, aby być szczęśliwym, bo wzrok i tak sięga całkiem daleko.

Wyluzujmy się, usiądźmy i stwierdźmy, że to nie jest aż tak ważne, aby poświęcać temu życie samo w sobie. Duchowość wynika z poszanowania życia, ale jeśli je poświęcimy na rzecz ezoteryki, to tak naprawdę przeszkodzimy sobie doznawać wszystkiego, co nam oferuje świat.

Podsumujmy

Tekst jest nieco prześmiewczy, głównie ze względu na to, że nic tak nie dystansuje do informacji, jak podejście do niej z humorem. Uważajcie, na co przeznaczacie swoją energię. Nie duście się w jednym pomieszczeniu, gdy wokół jest mnóstwo przestrzeni. Wasze życie to nie ezoteryka i nie dajcie sobie wmówić, że jest ona tak ważna, iż nie da się bez niej rozwijać. Świat przewidział każdą możliwość i dał jej ścieżkę do tego samego celu – poznania życia poprzez doświadczenie.

Jak odpoczywacie od ezoterycznego lifestylu? Jaką radę macie na ostudzenie zapału, zbytnio zapalonych ezoteryków?