Jak czerpać radość z życia?

Jak czerpać radość z życia

Stale poszukując szczęścia, możemy wystawić się na nieprzychylny Los. Ile to razy człowiek złapał radość życia i zaraz ją zgubił? Stany duchowe, nieziemskie wrażenia i uczucie spełnienia mogą być jednak bliżej, niż myślimy. Zatem jak czerpać radość z życia?

Jak czerpać radość z każdego dnia?

Całkiem niedawno moja babcia (ma już prawie 90 lat) pokazała mi, że chyba źle szukam swojego szczęścia. Nie zrobiła tego, tłumacząc czy ganiąc za jej zdaniem błędne podejście, lecz w kilku prostych słowach, które wypowiedziała raczej do samej siebie. Brzmiały one: „A ja idę na działkę”. Pomimo że słyszałem to już wiele razy, akurat tamten moment doszedł do mnie zdecydowanie mocniej. Wyczułem bezkompromisową radość i zadowolenie z tego powodu. To był jej autentyczny sposób na czerpanie radości z życia. Jej głos był wtedy zabarwiony samą prawdą – prostą, ale nie prostacką. Te kilka słów z całą pewnością nie było ubogim zdaniem, które zwykle wypowiadamy wyprani z emocji.

Moja babcia ze względu na wiek i stan zdrowia nie jest już tak mobilna, jak kiedyś. Mimo to spędza czas w ogródku, szyje, modli się i ogląda czasem seriale. Jest zadowolona z tego, że ktoś siedzi u niej w domu, bo nawet jeśli ze sobą nie porozmawiamy, to już sama obecność innych jest dla niej pokrzepiająca. Zawsze stwierdza, że jestem za chudy (choć akurat ostatnio przytyłem), ale widzę w tym wyraz troski i silnego powątpienia w dzisiejsze sposoby odżywiania. Ponarzeka, że musi nakarmić kota przybłędę, choć nie ma takiego obowiązku (i co 2h karmi go wędlinami, więc sierściuch przywykł i przychodzi).

Czerpać niezwykłą radość z normalnego życia

Nie jest nowoczesną babcią. Nigdy nie miała telefonu w rękach, gubi się przy pilocie od telewizora, a laptop dla niej, to uciążliwe urządzenie, które przeszkadza w pracy. Narzeka, gdy zbyt długo jestem na spacerze. Co pół godziny pyta, czy jestem głodny, a może chcę herbatę, a jak nie to przynajmniej ciastko jakieś. Gdy akurat nie znajduje problemów, to odpoczywa. Siedzi przygarbiona nad swoją herbatą lub modlitewnikiem. Ostatnio relaksuje się w cieniu drzewka w ogródku (ma do tego wygodny fotel). Widzę wtedy, jak obserwuje świat nieobecnym wzrokiem lub przysypia.

Od roku wspomina o odejściu z tego świata. Przeczuwa swoje odejście w najbliższych latach i wyraża wątpliwości, czy dożyje do następnego sadzenia ziemniaków (chyba wtedy dopiero zaczyna się u niej następny rok). Wiem, że ma rację. To dzięki niej mogę obserwować procesy wysubtelniania układu energetycznego ciała, projekcję wyższych sfer tuż obok niej i te specyficzne załamania na ciągle rozszerzającej się aurze. Bywa, że są momenty, w których prawie jej nie czuję. Gdy przysypia na fotelu, zdarza się jej ulatywać wyżej.

Jako uzdrowiciel niewiele mogę zrobić. To nie dający się zatrzymać proces. To też kwestia etyczna, gdyż zbyt wiele energii może spowodować, że odpłynie i odejdzie w inny świat zbyt wcześnie. Ukierunkowana na podtrzymanie życia myśl mogłaby z kolei ją unieruchomić i zablokować na naturalne odejście. Jej energetyka przestaje wykorzystywać energię dla podtrzymania ciała, a przenosi główny punkt koncentracji poza obręb fizyczności. W pewien sposób doceniam możliwość obserwowania tego procesu i oswajam się z myślą, że może w każdej chwili odejść.

Jak czerpać radość z życia na co dzień

Z czego czerpać radość życia?

Wtedy przypominam sobie jej żywe słowa „A ja idę na działkę”, które dodaje na zakończenie rozmowy. Wspominam jej siłę, gdy nie chciała oddać szpadla (a ma krzepę). Łapanie za nogawkę spodni, aby sprawdzić, czy na pewno jestem ciepło ubrany i propozycję podgrzania lodów, bo są za zimne. Osoba, która dawno wypadła z nurtu szybko zmieniającego się świata, jest też najbardziej stabilnym człowiekiem, jakiego poznałem do tej pory. Jej radości są proste, ale przez to skuteczne i dające oparcie. Pokazuje, że największe szczęście rodzi się z robienia tego, co się lubi, jak i zwykłego kontaktu z ludźmi. Po co skupiać się na szukaniu sposobów na to jak zacząć czerpać radość z życia, gdy odpowiedź jest wszędzie wokół nas?

Możliwe, że gdy będę w jej wieku, to zauważę to wszystko raz jeszcze w nowym świetle i będę wiedział, co jest dla mnie dobre. Może wtedy pogodzę się z tym, co nie udało mi się zrobić i wybaczę sobie głupoty, które narobiłem w drodze przez życie. Wtedy będę miał czas na zauważenie tych radości i uczynienie z nich esencji każdego dnia. Teraz sobie myślę, że zawsze chciałem rysować, aby móc przedstawić swoją wizję świata. Czasem chcę coś napisać, wychwycić urok tej innej perspektywy. Każdy ma to coś, co sprawia mu radość.

NIE BÓJMY SIĘ Z TEGO KORZYSTAĆ 🙂