Efekt Pigmaliona

Efekt Pigmaliona

Pamiętasz tego najlepszego szkolnego nauczyciela, którego lekcje zawsze były barwne, przeplatane ciekawymi anegdotami i trafnymi przykładami? Wiedział, że jest w stanie zaciekawić klasę swoimi wywodami, a klasa faktycznie była zachwycona sposobem prowadzenia zajęć. Te wykłady stanowiły wybawienie od grafiku wypełnionego nudnymi, powtarzalnymi lekcjami. Zjawisko, w którym nasza pozytywna postawa inspiruje innych tłumaczy właśnie Efekt Pigmaliona.

Dwóch kompletnie różnych braci

W innym artykule opisywałem Efekt Golema, często nazywany również efektem złego uroku, który faktycznie stanowi pewną formę złorzeczenia, z góry oceniającego nasze starania jako nietrafione. W odróżnieniu od swojego negatywnego „brata”, Efekt Pigmaliona jest niczym pozytywny dar, którym możemy wspierać ludzi wokół. Efekt Pigmaliona skłania do wniosku, że nasza postawa może znacząco zwiększyć czyjeś morale i pozytywnie wpływać na jego osiągnięcia. Zjawiska te, są również znane jako pozytywny lub negatywny Efekt Rosenthala.

Efekt Pigmaliona i Efekt Golema, były wyczerpująco badane wśród uczniów oraz pracowników. Badacze doszli do wniosku, że nauczyciele (lub pracodawcy) swoim nastawieniem modulują zachowanie uczniów (lub pracowników), lecz sami również ulegają wpływowi grupy. Jest to klasyczny przykład na to, jak otoczenie odpowiada nam pięknym za nadobne.

Negując wydzielamy, a robiąc to bez opamiętania niezauważenie zatracamy sens starania się o coś więcej. Tak bardzo odzieramy coś ze znaczenia, że już w każdym aspekcie tegoż widzimy wyłącznie braki. Jeśli więc wszem i wobec rozpowszechniamy negacje, to nic dziwnego, że w końcu sami zaczynamy w obawie kryć się przed informacją zwrotną z otoczenia. Z drugiej strony, dzieląc się pozytywem, nawet gdy nie zostanie on odwzajemniony od razu, to czy jest się o co martwić?

Decydując się na akcję, bądź gotów na reakcję

Kierowanie negatywów w czyjąś stronę, przypomina nieco samookaleczanie się. W końcu gdzieś ta negatywna myśl, którą zaraz plaśniesz komuś prosto w twarz, pojawić się musiała? Aby celowo wywołać w kimś złość, wpierw sami musimy odnaleźć w sobie jej ziarno. To samo tyczy się jakiejkolwiek innej formy negacji (lecz na szczęście i pozytywu). Podobnie jest gdy porównujemy się z innymi. Usilnie szukając dziur u innych, sami również nastawiamy się na wynajdywanie braków u siebie.

Ciągoty do negatywów zawdzięczamy ego, które wywołuje w nas potrzebę bycia jakimś. Dorzućmy do tego społeczeństwo, które zwykle wymaga od nas bycia kimś, aniżeli sobą. Zatem stwierdzamy, że czegoś nam brakuje, np. pewnej cechy charakteru, na której wypracowaniu naturalnie nam zależy. Ego utożsamia się więc z jej brakiem, stwierdzając, że jest kompletną przeciwnością całości, o którą nam chodzi. Dzięki temu możemy czuć się jeszcze bardziej jak ktoś – ktoś, kto dokądś zmierza. Mamy wielką misję stawania się, jak każda wartościowa osoba, posiadająca swoje ambicje, cele oraz marzenia do spełnienia.

Tym lepiej dla ego, w końcu jest za czym gonić i na czym opierać własną tożsamość. Niezależnie od tego czy to jakaś zachcianka, marzenie czy rozpalające pragnienie. Gdy w tej gonitwie patrzymy jak wiele nam jeszcze brakuje, odczuwamy negatyw. Gdy dostrzegamy, że cel jest na wyciągnięcie ręki, czujemy się pozytywnie. Lecz zamiast wyliczać, możemy też doprowadzić do sytuacji, w której nawet ostatni żyd stwierdziłby, że ma za dużo i chętnie podzieli się z innymi.

Efekt Rosenthala efekt pigmaliona rozwój osobisty psychologia

Mam, mogę, więc daję

Nasz mózg w ułamku sekundy wyliczy optymalne minimum, niezbędne do wykonania każdej czynności lub ewentualnie stwierdzi, że się nie opyla. Gdy sami się nie przykładamy, nic dziwnego, że ciężko nam dostrzec wysiłek innych – nie mówiąc już o jego docenieniu.

Efekt Pigmaliona jest jak dawanie kredytu zaufania w ciemno. Oczywiście nie wiemy czy ktoś z niego skorzysta (z obawy na spore oprocentowanie ;), ale my daliśmy mu tę szansę, dzięki której może stać się lepszy. „Kredyt” ten, dajemy bezzwrotnie, na: pozytywne samopoczucie; podniesienie na duchu; większą pewność i zaufanie do siebie; czy wiarę, że można lepiej. Dzięki temu, powstaje miejsce na poprawę i odkrycie swoich talentów, gdyż pokazaliśmy, że nie widzimy ku temu żadnych „ale”. Nie sposób być czarną owcą w społeczeństwie, w którym wszyscy dają Ci szansę i nie widzą przeszkód na Twojej drodze ku poprawie.

Zdaniem Benjamina Franklina nowo przybyły mieszkaniec okolicy, powinien jak najszybciej poprosić sąsiada o drobną przysługę. Taki zabieg daje swojakowi natychmiastową okazję do wykazania się i ukazania jako dobry człowiek już przy pierwszej styczności. Oczywiście szczera pochwała na koniec jest jak najbardziej na miejscu. Tylko nie przesadzajcie z wielkością ani ilością tych „drobnych” przysług!

Nic dziwnego, że zdecydowanie łatwiej idzie nam dawanie, gdy widzimy, że mamy już wystarczająco dużo dla siebie. Wówczas stwierdzamy, że możemy, więc po prostu dajemy – bez wyliczania, czy nam się to zwróci czy nie. Zatem skąd wziąć ten nadmiar? Oczywiście od samego siebie, gdyż nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować Efekt Pigmaliona również na sobie.

Jak sobie pomóc?

Przypomina to nieco pozytywne samonakręcanie się – puszczanie oczka do myśli, sytuacji, czy cech charakteru ;). Po pewnym czasie, odpowiednio dostrojony do takiej perspektywy umysł, przywyknie do nowej strawy. Skoro to my nadajemy wartość temu co nas otacza, wystarczy wybrać jakiś bodziec, który za każdym razem gdy do nas dotrze, zinterpretujemy pozytywnie. Może być to dowolny przedmiot, kolor czy każda inna myśl.

Może w tym również pomóc doprowadzanie negatywów do momentu, w którym stają się absurdem:

„Chce mi się płakać tak bardzo, że wszedłem do wanny aby nie zalać sąsiadów.”

Gdy naprawdę wczujemy się w tą pozbawioną sensu wewnętrzną sprzeczność i w końcu dojdzie do nas jaki zakręt zrobiliśmy, jedynym wyjściem z sytuacji będzie śmiech.

Miewasz niekiedy stan apatii i zmieszania, w którym nie wiesz o co właściwie Ci chodzi, ale po prostu czujesz się jakoś „nie tak”? Wszystko wokół jest pozbawione iskry i sensu. Niekiedy niezauważenie wpadamy do takiego dołka, z którego można bardzo prosto wyjść gdy tylko zauważymy absurdalność całej sytuacji. Czy naprawdę spośród wszystkich możliwości jakie daje Ci świat, akurat teraz chcesz się pogrążać w nihilizmie?

Czy to nie zabawne, że człowiek mający największe spośród wszystkich zwierząt możliwości: doświadczania, kreowania i dostrzegania głębin sensu tego z czym się styka, jako jedyny łapie doły emocjonalne? Co gdyby jeleń wpadł w tak kiepski nastrój, że nawet nie chciałoby mu się uciekać przed drapieżnikiem?

Efekt Pigmaliona – Podsumowanie

Efektu Pigmaliona nie sposób mylić z myśleniem życzeniowym. Niezależnie od ilości powtórzeń jakieś afirmacji, nic się nie zmieni jeśli w głębi czujemy, że po prostu się okłamujemy. To nie nasze pobożne życzenia wywołują zauważalne rezultaty, a przemyślany wysiłek woli nakierowany na zmianę sposobu myślenia, postawy i zachowania. Proces ten wspiera wiara, że w wśród bezmiaru możliwości oferowanych przez wszechświat istnieje jakieś rozwiązanie dla naszej sytuacji. Dodatkowym wsparciem jest zaufanie do siebie, iż jesteśmy w stanie po te możliwości sięgnąć, a świat nie da nam za to po łapach.

Efekt Golema powoduje, że sami siebie krzywdzimy, podczas gdy korzystanie z Efektu Pigmaliona sprawia, że siebie naprawiamy. Po co krzesać iskrę pod pożar, skoro możemy odnaleźć w sobie ten promyk pozytywu oświetlający drogę nam oraz innym? Staje się to oczywiste, gdy zauważymy, że wraz z pozytywnym zdaniem o innych, nasza samoocena również wzrasta. W takich sytuacjach powstaje efekt synergii, gdzie dzieląc się wartością z innymi, mnożymy ją, dzięki czemu wszyscy zyskują jeszcze więcej. Wystarczy zauważyć, że „gramy do jednej bramki”. Nasze pozytywne nastawienie i zachowania, mogą wpłynąć na lepsze samopoczucie innych oraz zainspirować ich do pozytywnych zmian – i vice versa.

Bądźmy więc śmielsi w wychodzeniu z inicjatywą, aby docenić siebie lub kogoś innego. Gdy jest to szczere i zgodne z Tobą, zawsze ktoś na tym skorzysta. Twój drobny gest, może zapoczątkować całą falę pozytywnych wydarzeń, rozciągającą się po otoczeniu jeszcze długo po tym, jak wprowadziłeś ją w ruch.

W praktycznym wykorzystaniu Efektu Pigmaliona pomoże Ci umiejętność generowania pozytywnego ładunku, o której przeczytasz tutaj: Pozytywny ładunek.

 

Komentarze mile widziane.