Błąd w Matrixie

Jakiś czas temu przeglądałem Facebooka i natrafiłem na miliardowy z kolei tekst o filmie Matrix braci (a obecnie już sióstr) Wachowskich. Wśród ezoteryków jest on otoczony nieomal kultem, przez wielu bardziej uważany za film dokumentalny, aniżeli si-fi. Wychwalany za „prawdę” dotyczącą ludzkiej egzystencji oraz zgodności z ich wizją bycia pod dominacją ciemnych sił, stał się praktycznie fundamentem ich tez oraz teorii.

Korowód pokiereszowania umysłowego właśnie odjeżdża…

Nie zrozumcie mnie źle – bardzo przyjemnie wspominam tę trylogię, bo bardzo ładnie ukazano tam poddanie się systemowi. Wizjonersko przedstawiono monumentalność zniewolenia jak i jego drastyczne konsekwencje. W końcu taki był zamysł reżyserów, aby film odniósł sukces, więc przedstawiono go z przytupem, nie powstrzymując wyobraźni. Ten, kto czytał lub oglądał filmy sci-fi nie raz mógł zachwycić się epickością przedstawionych wizji. Każdy mógł przerazić się ich konsekwencjami oraz prawdopodobieństwem ich wystąpienia – ale czy nie od tego jest sztuka, aby poruszyć serca i umysły?

Jednak szał popularności tego filmu w ezoteryce jest niepokojący. Co rusz można napotkać stwierdzenia typu: oparty na faktach, prawdziwy obraz świata, sama prawda, itp. Ktoś chyba mocno odleciał w swoich rozważaniach albo wziął zdecydowanie za dużo mocniejszych rzeczy od dilera. Doszło nawet do tego, że ludzie spodziewają się, iż to ostrzeżenie od „tych złych”. Tak jakby ci źli mieli w ogóle potrzebę informowania ludzi o przekręcie na całej ludzkości.

Jakbym miał podejmować każdy film jako prawdę, to mógłbym uwierzyć we wszystko – czy to jednak oznacza, że ziemia jest pączkiem na którym biegają jednorożce, a Jezus był wampirem? To podejście jest nierozsądne właśnie z tego względu, że nie budujesz prawdy ani nie próbujesz dochodzić do niej, a tylko akceptujesz to, co Ci ktoś pokazał. Film, który z założenia miał ekscytować i podobać się wielu, stał się filarem ezoteryków, do tworzenia kolejnych bzdurnych teorii. „Matrix to film dokumentalny na faktach” – piszą zafascynowani tak bardzo, że omija ich dość prosty element całej tej układanki.

Era Matrixa czy zanik myślenia?

Obczajcie ten temat – powstaje film, nad którym spuszcza się masa ezoteryków. Jak nic wcześniej o matrixie nie widzieli, tak wykreowany świat reżyserii (obecnie) dwóch sióstr spowodował, że ludzie jakby odnaleźli swoje niebo. Widocznie nim powstał ten film, nikomu nie mieściło się w głowie, że życie na Ziemi, to symulacja tworzona przez złe roboty. Tym bardziej budzi to pusty śmiech, bo podobieństwo do tworzenia kultu wokół latającego potwora spaghetti jest uderzające. Przy czym wielbiciele makaronu zrobili do dla żartu, a ci drudzy na poważnie.

Matrix świetnie wszedł w popkulturę, bo teoretycznie wyjaśniał pogrążonym w otumanieniu ludziom, że gdzieś jest to konkretne zło, a mimo to istnieje szansa wyjścia z symulacji – co dla ezoteryków jest równoznaczne z zakończeniem etapu wcieleń. Mają kogo obwinić, a wszystkie swoje teorie o wszechobecnym złu tłumaczą tym filmem, jakby był „oparty o fakty”.

Ten film oparty o faktach? Pokażcie je, zamiast tylko o nich mówić i roztapiać się w tym jak dobrze on wpisuje się w pomylone wizje. Wielu ludziom odwala na punkcie tego filmu, bo w końcu mogą „sprawiedliwym palcem” pokazać tego niewidzialnego złego (którego o zgrozo nie ma, bo to sami ludzie postępują źle i nie potrzebują do tego nadrzędnego zwierzchnika).

Ktoś rozsądny znajdzie w tym filmie dobre przedstawienie źle skonstruowanego społeczeństwa lub źle zbilansowanego systemu, który traktuje ludzi jako szarą masę, z której stale czerpie korzyści. Jednak nie przesadzałbym z tymi drastycznymi wizjami o robotach, które nas kontrolują – to człowiek siłą przyzwyczajenia siedzi na tyłku i niewiele ze sobą robi, a masa ludzi dorabia do tego idiotyczne łatki. I co z tego mają? Powiększanie swoich prywatnych schiz i widzenie ludzi jako roboty? To ludzie ludzi tak nazywają, bo są pozamykani emocjonalnie, więc wszędzie chcą widzieć to samo, aby móc na siłę przekonać siebie, że mają rację.

Postęp technologiczny, a upośledzenie emocjonalne

Ezoterykom zdarza się niesamowicie często odlatywać w kierunku (ich zdaniem) wyższych światów, gdzie abstrakcje są bardziej namacalne i możliwe do wykorzystania. Jednak powoduje to wiele problemów w ich obecnym życiu. Zdarza się, że postrzegają innych ludzi jako roboty (ewentualnie Reptilian) – przestają postrzegać ich jako żywe i świadome jednostki.

Jest to o tyle groźne, że stąd szybka droga do braku empatii i pogłębienie niechęci do kontaktu z ludźmi. To wycofanie społeczne, które tylko pogłębia ukryty problem w psychice. Obecne czasy to intensywny rozwój technologii, który pomimo wspierania kontaktu z innymi (Internet, telefon itd.) zamienia człowieka po drugiej stronie w ciąg znaków. Traktowany jako kilka linijek kodu, może nie być postrzegany jako istota ludzka, przez co szeroko rozumiana empatia nie działa.

Jest to bardzo niebezpieczna praktyka, bo rzadko szanujemy kogoś, kto jest o niższym statusie społecznym od nas. Ci, którzy mają rozwiniętą empatię i wrażliwość na drugiego człowieka nie patrzą na jego status, nie próbują innych nazywać robotami zaprogramowanymi do ochrony systemu. Sugestie podane w filmie tak mocno działają na ezoteryków, że ci są skłonni uznać tę fabułę świata i widzieć świat w bardzo negatywnych barwach.

 

Komentarze mile widziane.